Co Janusz zrozumiał

W powszechnej świadomości polityk bezkompromisowy i nieugięty to oksymoron. A im bardziej się z ową bezkompromisowością obnosi, tym większą wzbudza nieufność. Mimo to chłopcy i dziewczęta z Wiejskiej ciągle chętnie grają tę rolę. Nie rozumiemy, dlaczego wciąż to robią, bez żadnego wstydu, bez cienia zażenowania. Nie dorośliśmy do polityki, źle rozumiemy, co znaczy służyć narodowi, dlatego nie dla nas rady nadzorcze, zarządy państwowych spółek i inne apanaże. A Janusz zrozumiał.
 
Spytacie: Jaki Janusz? Kowalski. Wiemy, że to nazwisko niewiele Wam mówi, więc podpowiadamy, że nie jest to zwykły Kowalski. To znaczy kiedyś był, ale poszedł do polityki. Obecnie jest jedną z twarzy Solidarnej Polski. Wcześniej próbował swoich sił w AWS, PiS, PO oraz jako bezpartyjny. Sprawdzał się w samorządzie i w biznesie. W czasie rządów PiS zasiadał w zarządach i radach nadzorczych państwowych gigantów takich jak KGHM, Poczta Polska, Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, czy PGNiG. To takie groszowe posady były. W 2019 roku został posłem Solidarnej Polski i skromnym wiceministrem aktywów państwowych, który podczas ostatnich negocjacji unijnego budżetu krzyczał wbrew stanowisku własnego rządu: veto albo śmierć. Choć sugeruje mu się, że skoro nie było veta, to czas z honorem polec, podając się do dymisji, on umierać nie zamierza. Przecież jest nadal bezkompromisowy i nieugięty, a poza tym spłaca kredycik za studwudziestometrowe gniazdko warte przeszło 800 tysi.
 
A skoro już ustaliliśmy, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, czego Janusz jest jednym z wielu przykładów, to przejdźmy do kolejnych ustaleń. Wygrywamy z europejską biurokracją, nawet jeśli wygląda to na przegraną. Chronimy naszą gospodarkę przed zieloną rewolucją, jak umiemy, choć trudno uciec od wrażenia, że nasi reprezentanci na negocjacje do unijnych wyjadaczy przyjeżdżają z plakietkami „Uczę się”. Wygrywamy z covidem to tu, to tam, tocząc ciężkie boje statystyczno-propagndowe oparte o jakże sprawdzoną w historii Polski taktykę pospolitego ruszenia i partyzantki. 
 
W ostatnim w tym roku wydaniu Wieści nic już więcej o polityce nie napiszemy. Podzielmy się opłatkiem, życzmy sobie dużo zdrowia, ciepła rodzinnego, Bożej opieki i zachowania w nadchodzącym roku zdrowego rozsądku, by nie dać się uwieść szaleńcom. Żadnym szaleńcom, obojętnie, w jakie szatki i barwy by się nie stroili, bo im w znakomitej większości chodzi o to samo, o co Januszowi. O saldo.
 
Podróżny&Gospodzki