Co dalej z wolnymi niedzielami w handlu?

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele ma wejść w życie 1 stycznia przyszłego roku – zapowiada PiS. To dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że rządzący chcą, aby wolne od pracy w handlu były tylko dwie niedziele w miesiącu.
 
28 września kwestii obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele poświęcone było posiedzenie sejmowej podkomisji stałej ds. rynku pracy. Podczas obrad jej przewodniczący poseł Janusz Śniadek zapowiedział, że komisja wniesie poprawkę do obywatelskiego projektu ustawy zakładającą zmniejszenie liczby niedziel w miesiącu wolnych od pracy w handlu z 4 do 2. Handel miałby być ograniczony w drugą i czwartą niedzielę miesiąca. W ocenie komisji, w której większość ma partia rządząca jest to kompromisowe rozwiązanie. – To żaden kompromis. To kompromitacja PiS-u, który w kampanii wyborczej obiecywał oddanie niedzieli pracownikom. Z wyborczych deklaracji trzeba się wywiązywać, tym bardziej, że jeszcze jako partia opozycyjna, PiS złożył projekt poselski zakazu handlu we wszystkie niedziele. Dzisiaj już taki zdecydowany nie jest – komentuje Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.
 
Podobnie propozycje rządzących ocenia Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność. Szef handlowej „S” dodaje, że bardzo kontrowersyjny jest również sam styl procedowania ustawy ograniczającej handel w niedziele. Kolejne posiedzenie sejmowej podkomisji, po którym projekt z poprawkami najprawdopodobniej zostanie przekazany do dalszych prac w Sejmie ma się odbyć 11 października. To oznacza, że na wypracowanie kompromisu pomiędzy postulatami zawartymi w obywatelskim projekcie, a poprawkami zgłoszonymi przez rządzących, nie ma już czasu. – Obywatelski projekt został skierowany do komisji równo rok temu. W tym okresie nie odbyło się praktycznie ani jedno merytoryczne posiedzenie dotyczące tej ustawy. Teraz rządzący przedstawiają propozycję, która w znacznym stopniu wypacza sens projektu ustawy, pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli. Stawiają nas pod ścianą: albo zaakceptujecie dwie niedziele, albo projekt nie wejdzie w życie od stycznia przyszłego roku. Doceniamy to, że obecny rząd jako pierwszy na poważnie zajął się kwestią handlu w niedziele. Jednak sposób w jaki to robi jest nie do zaakceptowania – podkreśla Alfred Bujara.
 
Obawy handlowej Solidarności budzą również nieoficjalne informacje, według których rządzący planują wyłączyć z ograniczeń dotyczących handlu w niedziele wszelkiego rodzaju centra dystrybucyjne logistyczne i magazynowe. – To dotyczy ogromnej rzeszy pracowników, którzy wyczekują wolnych niedziel tak samo, jak osoby zatrudnione w sklepach. Zapisy obywatelskiego projektu ustawy dotyczące tego rodzaju przedsiębiorstw są bardzo wyważone. Praca w nich ma być dopuszczalna za zgodą pracownika, w wymiarze nieprzekraczającym połowę niedziel w ciągu roku w przypadku danego pracownika. Takie rozwiązanie na pewno nie sparaliżuje dostaw towarów do sklepów, jak twierdzą krytycy, natomiast osoby zatrudnione w centrach logistycznych odzyskają prawo do normalnego życia rodzinnego. Tej sprawy na pewno nie odpuścimy – podkreśla szef handlowej „S”.
 
Obywatelski projekt ustawy o wolnych niedzielach w handlu zakłada ograniczenia znacznie mniej restrykcyjne, niż te, obowiązujące w wielu innych krajach zachodniej Europy, z których pochodzą funkcjonujące w Polsce sieci handlowe. W niedziele czynne będą mogły być małe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Podobne zasady już dzisiaj funkcjonują w przypadku świąt ustawowo wolnych od pracy. Handlować będą mogły też m.in. piekarnie, stacje benzynowe, apteki, kioski z prasą, sklepy zlokalizowane na dworcach czy portach lotniczych. Projekt przewiduje również 7 tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże.
 
Jak wskazują autorzy projektu, wbrew temu co twierdzą jego krytycy, ograniczenie handlu w niedziele nie spowoduje spadku obrotów sklepów, a co za tym idzie konieczności zwolnień pracowników. Powołują się m.in. na przykład Węgier, gdzie po wprowadzeniu podobnych ograniczeń zarówno obroty jak i zatrudnienie w handlu wzrosły.
 
Łukasz Karczmarzyk
źródło foto: pixabay.com/CC0