Chodzi o to zwłaszcza

  • Towarzysze byliby dumni

    Towarzysze byliby dumni

    Towarzysze byliby dumni

    Jeśli władza mówi tak, żeby społeczeństwo nie rozumiało, o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo. O wpływy i pieniądze dla najsilniejszych kosztem tych najsłabszych. 

    Czytaj więcej o: "Towarzysze byliby dumni"
  • Póki jeszcze mamy wybór

    Póki jeszcze mamy wybór

    Póki jeszcze mamy wybór

    Na kuchence spalającej ruskie paliwo kopalne, czyli gaz ziemny wysokometanowy, odpaliłem płomień chińską zapalniczką na propan butan niewiadomego pochodzenia i zacząłem gotować wywar z rodzimego, wędzonego żeberka wieprzowego. Woda polska z miejskich wodociągów, włoszczyzna również z ziemi polskiej oraz liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól i dwa plastry suszonego prawdziwka.

    Czytaj więcej o: "Póki jeszcze mamy wybór"
  • Niedawno, raptem sto lat temu

    Niedawno, raptem sto lat temu

    Niedawno, raptem sto lat temu

    To dopiero sto wiosen minęło od czasu, gdy nasza Ojczyzna odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów. Moi pradziadkowie rodzili się w zaborze austro-węgierskim, w XIX wieku. Pradziadkowie mojej żony w pruskim i w rosyjskim.

    Czytaj więcej o: "Niedawno, raptem sto lat temu"
  • Święto demokracji

    Święto demokracji

    Święto demokracji

    Mam poczucie, że po raz kolejny ktoś zabawił się moim kosztem, udając, że to właśnie dla mnie cała ta zabawa jest organizowana. Znów mam wrażenie, że zostałem ograny w grze, w której w mojej talii kart były same dwójki, a na mojej kostce do gry wyłącznie pola z jedną kropką. 

    Czytaj więcej o: "Święto demokracji"
  • Poczekamy, zobaczymy

    Poczekamy, zobaczymy

    Poczekamy, zobaczymy

    Od pierwszego października kierowcy samochodów nie muszą już wozić ze sobą dowodów rejestracyjnych i kartonika potwierdzającego posiadanie polisy OC. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że te dokumenty były potrzebne nie tylko podczas policyjnych kontroli. 

    Czytaj więcej o: "Poczekamy, zobaczymy"
  • Radny? Nie znam

    Radny? Nie znam

    Radny? Nie znam

    No i zaczęło się. Liście żółkną, brązowieją i spadają, za to na drzewach oraz na słupach i na ścianach zwisają plakaty z wizerunkami kandydatów do władzy. Foto twarzy, imię, nazwisko, ugrupowanie. Jesień. Złota, polska jesień – chciałoby się powiedzieć.

    Czytaj więcej o: "Radny? Nie znam"
  • List z urzędu

    List z urzędu

    List z urzędu

    Parę paragrafów, garść odsyłaczy do ustaw i rozporządzeń oraz kilka zdań tej okropnej formalno-urzędniczej nowomowy. Pouczono mnie, że zgodnie z paragrafem takim i takim mam prawo do zażalenia w takim i takim referacie. Innymi słowy władza spełniła swój prawny obowiązek i obywatela poinformowała. Co prawda owa informacja niewiele obywatelowi wyjaśniła, ale to już problem jego, a nie władzy.

    Czytaj więcej o: "List z urzędu"
  • Czeski tornister i chiński piórnik

    Czeski tornister i chiński piórnik

    Czeski tornister i chiński piórnik

    Nie mogłem się doczekać, kiedy założę na plecy tornister. Do tornistra rodzice załatwili u naszych południowych sąsiadów bonus w postaci wiecznego pióra Żaczek. Jak się później okazało, wieczne ono było jak przyjaźń polsko-radziecka, ale i tak lepsze niż trudno dostępne i jeszcze trudniejsze w codziennym użytkowaniu pióra naszej, krajowej produkcji.

    Czytaj więcej o: "Czeski tornister i chiński piórnik"
  • Gdy działamy razem

    Gdy działamy razem

    Gdy działamy razem

    Przeczytałem niedawano artykuł o solidarności meksykańskich pracowników zatrudnionych na budowie w USA. W chwili, gdy pracodawca bez wyraźnego powodu zwolnił kilku z nich, reszta liczącej ok. 100 osób grupy po prostu odłożyła narzędzia i z podniesionymi głowami opuściła plac budowy. Widać, że gdy działamy razem, jesteśmy w stanie robić rzeczy niezwykłe.
    Czytaj więcej o: "Gdy działamy razem"
  • Bieszczadzki chleb

    Bieszczadzki chleb

    Bieszczadzki chleb

    Z tamtej wycieczki zapamiętałem morze traw na połoninach, dzicz, pustą niezabudowaną niczym przestrzeń, jakże różną od Beskidów i innych polskich gór oraz ten chleb właśnie. Powszedni, choć dostarczany do sklepu tylko dwa razy w tygodniu.

    Czytaj więcej o: "Bieszczadzki chleb"