Chodzi o to zwłaszcza

  • Europosłowie i eurolenie

    Europosłowie i eurolenie

    Europosłowie i eurolenie

    Okazuje się więc, że czasem udaje się wywalczyć coś konkretnego, co niekonieczne jest na rękę największym europejskim mocarstwom, a nawet godzi w ich interesy. Potrzebna jest do tego determinacja, wytrwałość, mocne merytoryczne argumenty i umiejętność „sprzedania tematu” opinii publicznej.

    Czytaj więcej o: "Europosłowie i eurolenie"
  • Kury lisa zadziobały

    Kury lisa zadziobały

    Kury lisa zadziobały

    W klasycznej historii o lisie buszującym w kurniku ani kura, ani kogut nie mają najmniejszych szans. Zdarza się, że ofiara nawet nie zdąży zagdakać, ni zapiać. Niemniej życie potrafi napisać historie, o których nawet baśniopisarzom się nie śniło.

    Czytaj więcej o: "Kury lisa zadziobały"
  • Dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę

    Dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę

    Dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę

    Od paru dni dosłownie nic mi się nie chce. Nawet nie chcieć też mi się nie chce. Popołudniami senność mnie ogarnia, przedpołudniami zresztą też. W nocy śpię, ale gdybym nie spał, pewnie też by mnie senność straszliwa ogarniała. Najchętniej bym ten czas, to cholerne wiosenne zmęczenie przespał, ale nie mogę.  Muszę parę ważnych spraw ku chwale Ojczyzny dokończyć.

    Czytaj więcej o: "Dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę"
  • A jeśli nie mam działki po dziadku?

    A jeśli nie mam działki po dziadku?

    A jeśli nie mam działki po dziadku?

    Wróg już dawno został wskazany, jest jeden – to górnictwo węgla kamiennego. Więc nie ma co trawić czasu na gadanie. Trwa polowanie z nagonką i koniec. Węgiel jest zły, najgorszy ze wszystkiego. To dogmat i koniec dyskusji. 

    Czytaj więcej o: "A jeśli nie mam działki po dziadku?"
  • Jak wytłumaczyć samorządowcom, co to transport publiczny?

    Jak wytłumaczyć samorządowcom, co to transport publiczny?

    Jak wytłumaczyć samorządowcom, co to transport publiczny?

    W Jastrzębiu-Zdroju i okolicach jak w soczewce możemy poobserwować skutki radosnej twórczości samorządowców w tak kluczowej dla normalnego funkcjonowania cywilizowanego kraju dziedzinie, jaką jest transport publiczny. To też, nawiasem mówiąc, doskonały przykład, ile jest warta wiara w skuteczną terapię klapsami tzw. niewidzianej ręki rynku.

    Czytaj więcej o: "Jak wytłumaczyć samorządowcom, co to transport publiczny?"
  • Okresowa fikcja zbiorowa

    Okresowa fikcja zbiorowa

    Okresowa fikcja zbiorowa

    Nie wiem, kto jest odpowiedzialny za szopkę zwaną badaniami okresowymi. Pewnie wiele lat temu był to wspólny wysiłek ministerstwa zdrowia i resortu pracy. Być może autor tych przepisów dostał za nie awans lub chociaż jakąś przyjemną premię. Nie wiem jak było. Mogę tylko snuć domysły.

    Czytaj więcej o: "Okresowa fikcja zbiorowa"
  • Brak umiaru, brak rozumu i brak jaj

    Brak umiaru, brak rozumu i brak jaj

    Brak umiaru, brak rozumu i brak jaj

    Amnezja to choroba zawodowa posłanek i posłów. Nagle się zapomina i uparcie się nie pamięta, że właśnie za takie „sprawowanie władzy” ową władzę się traci. Otrzeźwienie zwykle przychodzi za późno, choć symptomy choroby były widoczne od dawna. Prawda, chłopy?

    Czytaj więcej o: "Brak umiaru, brak rozumu i brak jaj"
  • Opowieść wigilijna

    Opowieść wigilijna

    Opowieść wigilijna

    Śmiejemy się z dzieci, że to rzekomo im Święta Bożego Narodzenia kojarzą się głównie z prezentami pod choinką. Tymczasem tak naprawdę to my, gorzej niż dzieci, dajemy się uwieść prezentowemu i konsumpcyjnemu szaleństwu.

    Czytaj więcej o: "Opowieść wigilijna"
  • Towarzysze byliby dumni

    Towarzysze byliby dumni

    Towarzysze byliby dumni

    Jeśli władza mówi tak, żeby społeczeństwo nie rozumiało, o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo. O wpływy i pieniądze dla najsilniejszych kosztem tych najsłabszych. 

    Czytaj więcej o: "Towarzysze byliby dumni"
  • Póki jeszcze mamy wybór

    Póki jeszcze mamy wybór

    Póki jeszcze mamy wybór

    Na kuchence spalającej ruskie paliwo kopalne, czyli gaz ziemny wysokometanowy, odpaliłem płomień chińską zapalniczką na propan butan niewiadomego pochodzenia i zacząłem gotować wywar z rodzimego, wędzonego żeberka wieprzowego. Woda polska z miejskich wodociągów, włoszczyzna również z ziemi polskiej oraz liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól i dwa plastry suszonego prawdziwka.

    Czytaj więcej o: "Póki jeszcze mamy wybór"