Cały świat odchodzi od paliw kopalnych?

Chiny budują obecnie elektrownie zasilane węglem o mocy blisko 10 razy większej niż cała energetyka węglowa działająca w Polsce. Rosja zamierza w najbliższych latach zainwestować w górnictwo 20 mld dolarów i zwiększyć wydobycie o 25 proc. Tymczasem Unia Europejska brnie w utopię Zielonego Ładu, za którą najwyższą cenę przyjdzie zapłacić Polsce. 
 
We wrześniu ubiegłego roku podczas 75. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przywódca Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping zapowiedział, że jego kraj osiągnie neutralność klimatyczną do 2060 roku. Zachodnie, w tym polskie media, oraz elity polityczne wpadły w zachwyt, który trwa do dziś. Chiny są przedstawiane jako niekwestionowany światowy lider w walce ze zmianami klimatu, z którego reszta świata powinna brać przykład.
 
Machina propagandowa Chińskiej Republiki Ludowej nie pierwszy raz udowodniła, że jest niezwykle skuteczna. Z kolei „Zachód” dał kolejny dowód na to, że jest bezgranicznie naiwny. Nawet pobieżna analiza danych dotyczących chińskiej gospodarki wystarczy, aby przekonać się, że deklaracja przewodniczącego Xi Jinpinga nie ma nic wspólnego z rzeczywistą polityką chińskich władz. 
 
Według Global Energy Monitor, organizacji pozarządowej publikującej dane dotyczące produkcji energii z paliw kopalnych w poszczególnych krajach, Chiny budują obecnie prawie tyle nowych elektrowni węglowych co cała reszta świata razem wzięta. Wedle danych z lipca ubiegłego roku łączna moc budowanych, zapowiedzianych i przygotowywanych inwestycji w nowe węglowe bloki energetyczne w Państwie Środka to ponad 252 GW. W ciągu ostatnich 20 lat Chińczycy wybudowali elektrownie węglowe o mocy ponad 943 GW. Dla porównania w Polsce moc wszystkich działających obecnie bloków energetycznych zasilanych węglem kamiennym i brunatnym to nieco ponad 32 GW. 
 
Chiny wydobywają niemal połowę węgla produkowanego na świecie. Międzynarodowa Agencja Energii szacuje, że chińskie kopalnie wyfedrowały w ubiegłym roku niemal 3,7 mld ton węgla. Tyle samo, ile rok wcześniej. Chiński przemysł wydobywczy nie zwolnił tempa mimo pandemii i głębokiego – jak na tamtejsze realia – lockdownu. Koronawirus nie przyczynił się również do spadku emisji CO2 chińskiej energetyki i przemysłu. Według szacunków MAE emisje w tym kraju były w 2020 roku wyższe niż rok wcześniej. W ciągu ostatnich dwóch dekad Chiny zwiększyły emisje CO2 o ponad 350 proc. 
 
Zachodnie media niemal całkowicie ignorują powyższe dane. Bardzo chętnie za to przytaczają informacje o rozwoju OZE w Państwie Środka. Rzeczywiście w Chinach powstaje coraz więcej farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Czytając tego typu doniesienia, trzeba jednak zachować odpowiednią skalę i proporcje. Farmy wiatrowe i słoneczne to zaledwie kilka proc. chińskiego miksu energetycznego. Od 1990 roku konsumpcja energii w Chińskiej Republice Ludowej wzrosła dziesięciokrotnie i będzie rosnąć nadal. Nieefektywne i niestabilne odnawialne źródła energii nigdy nie będą w stanie zaspokoić tych potrzeb. 
 
Ze statystyk MAE jasno wynika, że zapotrzebowanie na energię oraz produkcja energii z węgla i pozostałych paliw kopalnych rośnie nie tylko w Chinach, Indiach, czy innych azjatyckich krajach. W Afryce w ciągu ostatnich dwóch dekad konsumpcja energii wzrosła o ponad 150 proc., a emisje CO2 o niemal 135 proc. Dla Bliskiego Wschodu wskaźniki te wzrosły odpowiednio o 400 i 230 proc. 
 
Rosja w ubiegłym roku przedstawiła strategię rozwoju górnictwa do 2035 roku. W ciągu najbliższych 15 lat inwestycje w sektorze wydobywczym mają sięgnąć 20 mld dolarów, co ma pozwolić zwiększyć wydobycie o 25 proc. W 2035 roku rosyjskie kopalnie mają wyprodukować nawet 668 mln ton czarnego złota.
 
Unia Europejska, która odpowiada zaledwie za ok. 9 proc. globalnych emisji CO2, w swojej skrajnie zideologizowanej polityce klimatyczno-energetycznej jest niemal całkowicie osamotniona. Zachodnie media i elity polityczne zapatrzone w utopię Zielonego Ładu, nie dostrzegają, że reszta świata zmierza w zupełnie innym kierunku. Przeciętny Europejczyk na pewno nieraz czytał o farmach wiatrowych powstających w Chinach. O nowych elektrowniach węglowych budowanych w tym kraju na potęgę raczej nie dowie się z mainstreamowych mediów. Nikt nie pokaże mu szerszego obrazka, bo wówczas obywatel Polski, Niemiec, czy Czech mógłby dojść do oczywistego wniosku, że cała polityka klimatyczna UE nadaje się do kosza, a na to nie można pozwolić. 
 
Łukasz Karczmarzyk
infografika własna na podstawie danych Global Energy Monitor