Brak umiaru, brak rozumu i brak jaj

Nie od dziś słychać głosy, że na politykę partii rządzącej w naszym regionie zbyt duży wpływ mają baby i że decyzje dotyczące obsady kluczowych stanowisk w publicznych instytucjach na Śląsku i w Zagłębiu zależą od fochów i humorów paru pań. Nie od dziś się kpi, że chłopy oddały babom personalne układanki. Podobno zrobili to dla świętego spokoju, bo mają przecież ważniejsze sprawy na głowie, strategiczne, wagi państwowej. A tak po prawdzie, wygląda na to, że zabrakło chłopakom trochę cojones, zabrakło ochoty do wojenek, pyskówek, intryg i przepychanek z mściwymi dziewczynami. A poza tym, wśród tych robiących personalny tumult dam jest paru nominalnych chłopów, ale zachowujących się jak baby. Z nazwisk nie wymieniam, bo i po co. Widać gołym okiem, nieuzbrojonym.
 
Niejeden wyborca, który kibicuje (jeszcze) „dobrej zmianie”, chciałby nie wierzyć, że tak to wygląda, jak wygląda. Chciałby rzec, że to oszczercze kalumnie wbijane ludziom do głowy przez totalną opozycję. Ale jednak głupio tak samego siebie oszukiwać. Przecież gołym okiem, nieuzbrojonym widać sposób „sprawowania władzy”. A co się zobaczyło, to nie da się „odzobaczyć”.
 
Teoretycznie pani poseł czy pan poseł nie mają kompetencji, aby indywidualnie lub w nieformalnych podgrupach usuwać i mianować szefów publicznych instytucji. Ale w praktyce, to wicie, rozumicie. Zresztą każde dziecko wie. I w tym zakresie żadnej dobrej zmiany nie ma i nawet nie widać jej na horyzoncie. Przykłady? Proszę bardzo.
 
2 stycznia odwołano dyrektor szpitala im świętej Barbary w Sosnowcu. Chwalona przez pracowników i pacjentów, wyprowadziła szpital na prostą. Ustabilizowała sytuację w tej ogromnej placówce. Miała dobre wyniki finansowe i dobrze nakreślony plan działania. Ale mówi się, że miała jedną wadę. A mianowicie podobno wadziła pani poseł Ewie Malik. Formalnie kompetencje dotyczące obsady kierownictwa szpitala mają władze samorządowe województwa śląskiego. W październiku owe władze zostały opanowane przez ludzi z legitymacjami partii rządzącej. To tyle formalności. Nie wiedzieć czemu, w praktyce politycznej taki pan marszałek województwa to mały tuptuś w porównaniu np. z szeregowym panem posłem z PiS, a już przy pani Ewie Malik to prawie go nie widać. I mówią, że wystarczy, iż pani poseł skinie ręką, a niżej w hierarchii ustawieni rozkaz wykonują. Aż się wierzyć nie chce, że tak to wygląda, ale spece od partyjnych salonów mówią, że to niestety fakt. 
 
Podobnie było w przypadku innego wybrańca narodu i innego formalnie podlegającego samorządowi wojewódzkiemu szpitala w naszym regionie. Chodzi o szpital w Jastrzębiu-Zdroju i pana posła Grzegorza Matusiaka. Kompetencje odwołanej też 2 stycznia za poselskim sprawstwem dyrektor tej placówki nie były oceniane, mówiąc oględnie, w samych superlatywach, bywało różnie, ale z pewnością były to kompetencje związane z zarządzaniem w służbie zdrowia. Tymczasem „dobra zmiana” postanowiła sama siebie ośmieszyć i nowym dyrektorem tej placówki medycznej uczynić osobę, która wcześniej kierowała agencją turystyczną. Być może w ofercie owej agencji był wyjazdy lecznicze, a może nawet sanatoryjne i to była dla pana posła wystarczająca rekomendacja? Nie wiem i szczerze mówiąc boję się domyślać, jaka jest argumentacja pana posła w tej kwestii, bo czuję, że nie zrozumiem.
 
Tak czy inaczej, państwo poselstwo zechcieli se zmienić dyrektorów i se zmienili. Jakieś procedury? Może ocena pracy dotychczasowych dyrektorów i podanie do wiadomości publicznej przyczyn odwołań? Jakieś konsultacje ze związkami zawodowymi, transparentne konkursy? No co wy? Nie po to się władze dostało, żeby się tą władzą męczyć. Sie władzę ma i sie z niej korzysta. Coraz bardziej arogancko. Bez hamulców.
 
Amnezja to choroba zawodowa posłanek i posłów. Nagle się zapomina i uparcie się nie pamięta, że właśnie za takie „sprawowanie władzy” ową władzę się traci. Otrzeźwienie zwykle przychodzi za późno, choć symptomy choroby były widoczne od dawna. Prawie wszyscy gołym, nieuzbrojonym okiem widzieli, że paru posłankom i posłom brakuje umiaru, pokory, wyobraźni, niektórym brakuje rozumu, a paru innym jaj. Prawda, chłopy?
 
Erwin Kotowski