Bierność będzie nas drogo kosztować

Kontynuacja obecnej polityki klimatyczno-energetycznej UE dla Polski oznacza drastyczne podwyżki rachunków za prąd, likwidację górnictwa, energetyki opartej na węglu i przemysłu energochłonnego. Rządzący robią niewiele, aby zapobiec tej gospodarczej katastrofie, a postulaty Solidarności ignorują.
 
Chociaż rządzący w krajowych mediach często deklarują działania na rzecz ochrony polskiej gospodarki przed zabójczymi skutkami unijnej polityki klimatyczno-energetycznej, na forum unijnym ich aktywność w tym zakresie wygląda zupełnie inaczej. Najnowszym tego przykładem jest głosowanie w Parlamencie Europejskim z 26 marca nad czterema aktami prawnymi, które dopełniają tzw. pakiet zimowy. Najważniejsza z regulacji przewiduje, że nowe elektrownie, które emitują więcej niż 550 gramów CO2 na kWh, nie będą mogły korzystać z wsparcia w ramach tzw. rynku mocy. W praktyce oznacza to, że po 2019 roku w Polsce nie powstanie już najprawdopodobniej ani jeden nowy blok energetyczny zasilany węglem. Stare, wyeksploatowane bloki z czasem trzeba będzie po kolei wyłączać, a wraz kurczeniem się energetyki węglowej, zwijać się będzie polskie górnictwo. Jak europarlamentarzyści PiS zachowali się w tym bardzo ważnym dla polskiej gospodarki głosowaniu? Wszyscy bez wyjątku byli „za” przyjęciem antywęglowych rozwiązań. Nikt nie zagłosował „przeciw”, nikt nawet nie wstrzymał się od głosu. Identycznie głosowali polscy posłowie do PE z innych ugrupowań.
 
Podobną biernością wykazał się polski rząd podczas negocjacji dotyczących reformy unijnego systemem handlu emisjami CO2 EU-ETS, czyli parapodatku nałożonego na energetykę węglową i przemysł. Celem reformy, która weszła w życie w kwietniu ubiegłego roku, było wprowadzenie ręcznego sterowania cenami pozwoleń na emisje CO2, które elektrownie i przedsiębiorstwa energochłonne muszą kupować na giełdzie. Reforma została przyjęta w najbardziej niekorzystnym dla Polski kształcie, a cena uprawnień emisyjnych wzrosła czterokrotnie i ma rosnąć nadal.
 
To właśnie skrajnie szkodliwa dla Polski reforma EU-ETS jest przyczyną skokowego wzrostu cen energii, który obecnie obserwujemy. W tym roku rządowi udało się zablokować podwyżki rachunków za prąd dla gospodarstw domowych, jednak jest niemal pewne, że już w przyszłym roku zapłacimy za prąd o kilkadziesiąt proc. więcej. Z kolei podwyżki cen energii dla przedsiębiorców spowodują wzrost cen towarów i usług. 
 
Dla przedsiębiorstw energochłonnych, w szczególności dla przemysłu hutniczego, ogromne koszty unijnej polityki klimatyczno-energetycznej mogą okazać się ciężarem nie do udźwignięcia. Istnieje poważne zagrożenie, że branże energochłonne w naszym kraju zostaną zlikwidowane, a ich produkcja przeniesie się poza Unię Europejską. Aby temu zapobiec Solidarność wspólnie z organizacjami pracodawców już w 2016 roku przygotowała system rekompensat dla przemysłu energochłonnego, na wzór rozwiązań, które od lat funkcjonują w wielu zachodnich krajach UE, m.in. w Niemczech. Niestety mimo wielokrotnych deklaracji przedstawicieli rządu wsparcie dla przemysłu energochłonnego wciąż nie zostało wprowadzone. 

Łukasz Karczmarzyk