Bez składek w przyszłości nie będzie emerytur

4,6 miliona Polaków zarabia lub dorabia na umowach cywilnoprawnych, osiągając dochody wynoszące nawet 40 mld zł rocznie. Straty, jakie z tego tytułu ponosi system emerytalny są ogromne. Solidarność od dawna domaga się pełnego oskładkowania wszystkich umów cywilnoprawnych.
 
Jak wynika z informacji Ministerstwa Finansów i ZUS umowy cywilnoprawne posiada już ok. 4,6 mln Polaków. Z szacunków analityków wynika, że gdyby wszystkie te umowy zostały oskładkowane do pełnej wysokości, wówczas do budżetu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w ciągu roku wpływałoby 5 mld zł więcej. – ZUS miałby więcej środków na świadczenia, czyli budżet państwa dopłacałby mniej pieniędzy do systemu ubezpieczeń społecznych – mówi dr Jan Czarzasty, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
 
Za niska, żeby przeżyć
Wśród osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych największą grupę stanowią młodzi ludzie oraz pracownicy, dla których taka forma zatrudnienia jest podstawowym źródłem dochodu. Młodych ludzi podejmujących prace sezonowe na podstawie umów cywilnoprawnych w ciągu roku jest 2,6 miliona. Tego typu umowy wybiera zdecydowana większość studentów.
 
Drugą, bardzo dużą grupę, liczącą przeszło milion osób, stanowią pracownicy, dla których umowy cywilnoprawne to jedyne źródło dochodu. – Należy liczyć się z tym, że w przyszłości osoby te będą otrzymywały emeryturę, która nie pozwoli na przeżycie. Ten problem dotyczy także osób samozatrudnionych. Część z nich z własnego wyboru deklaruje najniższą podstawę, od której odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne. Z drugiej strony, nie jesteśmy w stanie dokładnie określić, o ile większe byłyby wpływy do ZUS. Nie można też dokręcać śruby za mocno, bo uderzy to w osoby, które na umowach cywilnych tylko dorabiają – dodaje ekonomista.
 
Nie wierzą w emeryturę
Wśród osób posiadających umowy cywilnoprawne znajduje się także m.in. blisko 500 tys. pracowników etatowych, którzy w ten sposób dorabiają do pensji oraz przeszło 30 tys. osób prowadzących działalność gospodarczą. Dr hab. Adam Mrozowicki, socjolog z Uniwersytetu Wrocławskiego podkreśla, że część osób świadomie wybrała taką firmę zatrudnienia, woli dzisiaj dostawać więcej pieniędzy, niż myśleć o przyszłej emeryturze. – Nie wierzą w sens pracy na emeryturę i są przekonane, że ich zabezpieczeniem na przyszłość, będzie wszystko to co sami sobie uzbierają. Problem polega na tym, że trzeba ich przekonać, że istnieje skuteczne państwo i jeżeli dzisiaj będą się dokładali do wspólnego koszyka, to w przyszłości będą mieli zapewniony byt – mówi socjolog.
 
Niewielkie składki
Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że obecnie pracuje ok. 16 milionów Polaków, a umowy o pracę na czas nieokreślony posiada ok. 9,5 mln osób. Część pracowników ma także umowy o pracę na czas określony, od których, podobnie jak od umów stałych, składki na ubezpieczenie społeczne odprowadzane są w pełnej wysokości.
 
NSZZ Solidarność od wielu lat alarmuje, że pracownicy etatowi nie udźwigną Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i domaga się wprowadzenia obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne od wszystkich rodzajów umów cywilnoprawnych. Projekt ustawy o oskładkowaniu umów cywilnoprawnych został złożony w Sejmie przez związkowców już w 2012 roku. W październiku 2014 roku Sejm przegłosował nowelizację Kodeksu pracy wprowadzającą obowiązek płacenia składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych od umów-zleceń. Zmiana weszła w życie w styczniu 2016 roku. Zgodnie z nią umowy-zlecenia zostały częściowo oskładkowane. W ocenie związkowców problem nie został w pełni rozwiązany, ponieważ składki na ubezpieczenie społeczne odprowadzane od tego typu umów nie są wysokie. Nawet jeżeli dana osoba posiada kilka umów-zleceń to podatek zapłaci tylko do wysokości minimalnego wynagrodzenia, które obecnie wynosi 2 tys. zł brutto. Problem dotyczy również umów o dzieło, które w dalszym ciągu pozostają nieoskładkowane.
 
Jeden kontrakt
Dr Jan Czarzsty przypomina, że kilka lat temu pojawił się także pomysł wprowadzenia jednolitej umowy dla wszystkich osób pracujących. – To mogłoby być dobre rozwiązanie. Radykalnie ograniczyłoby możliwości szukania bocznych dróg przez pracodawców, np. stosowania umów cywilnoprawnych, w sytuacjach, w których pracownik powinien otrzymać umowę o pracę – mówi ekonomista z SGH.
 
Agnieszka Konieczny
źródło foto: pexels.com/CC0