A jeśli nie mam działki po dziadku?

Na portalu gazety, której nie jest wszystko jedno, przeczytałem rozmowę z prezydentem Rybnika na temat smogu w tym mieście. Rzecz jasna, nikt tam czasu nie traci na dyskusje na temat, skąd się ten smog bierze, w jakim stopniu przyczynia się do smogu jakość opału i śmieci spalane przez ludzi w piecach centralnego ogrzewania, a w jakim stopniu motoryzacja. Tu nie ma co strzępić języka po próżnicy. Wróg już dawno został wskazany, jest jeden – to górnictwo węgla kamiennego. Więc nie ma co trawić czasu na gadanie. Trwa polowanie z nagonką i koniec. Węgiel jest zły, najgorszy ze wszystkiego. To dogmat i koniec dyskusji. 
 
Kto by tam pytał prezydenta górniczego (było, nie było?) miasta o wkład, jaki wnosiły i wnoszą do budżetu Rybnika górnictwo, przemysł okołogórniczy i energetyka węglowa. Kto by tam pytał, ile miejsc pracy rybniczanom daje ten sektor. A może jednak warto najpierw te liczby podać, a dopiero potem orzekać, czy ów sektor jest Rybnikowi potrzebny czy nie. Być może Rybnik powinien oprzeć się na produkcji konserw rybnych, ekologicznej sałaty i ćwierćcalowych dreblinek do kombajnów. Nie wiem. Ale ja tego nie muszę wiedzieć. Nie jestem prezydentem Rybnika. Jednak wdaje mi się, że każdy by o to zapytał. I wierzący w winę węgla, i w to absolutnie niewierzący. I tzw. poszukujący też.
 
Bezpośrednio w rozmowie w gazecie odpowiedzi na te pytania nie ma. Ale jest fragment przemyśleń prezydenta Rybnika, na który warto zwrócić uwagę. Otóż pan prezydent postanawia zaświecić rybniczanom przykładem, informując, iż „w 2017 roku podłączył się do gazu”, a następnie dodaje skromnie: „Chciałem dać przykład mieszkańcom, że można to zrobić bez dotacji”. Na przytomną uwagę dziennikarza, który przypomniał, że prezydent miasta zarabia jednak dużo więcej niż przeciętny rybniczanin, włodarz Rybnika odpowiedział: „Tak, ale sfinansowałem inwestycję ze sprzedaży działki po dziadku. Mogłem kupić sobie dobry samochód albo pojechać na dwutygodniową wycieczkę dookoła świata. Stwierdziłem jednak, że lepiej zainwestować w coś, co nie będzie szkodziło mnie i sąsiadom”.
 
Wypadałoby w tym miejscu postawić kropkę, bo tę parę zdań doskonale ilustruje głębię przemyśleń włodarza miasta na temat ciepłej wody w kaloryferach. Nie postawię, lecz zakończę pytaniem, na które chciałbym usłyszeć odpowiedź pana prezydenta. Brzmi ono tak: „Proszę pana, a jeśli nie mam działki po dziadku, to mogę w centralnym palić węglem?”
 
Jeden z Drugim;)
źródło foto:publicdomainpictures.com/CC0